• Facebook
  • Google+
  • Twitter

Prawie trzy lata temu, na początku mojej „kariery” w Czechach, zaczęłam pracę na produkcji. Za namową koleżanki pojawiłam się na spotkaniu rekrutacyjnym polsko-czeskiej agencji pośrednictwa pracy. Młoda, miła pani w jastrzębskim McDonaldzie zebrała wokół siebie kilkanaście osób i zachwalała pracę u naszego południowego sąsiada. Nie wiem, czy w ogóle, ale w firmie, do której trafiłam, na pewno, bo miała z nimi umowę. Potem były badania lekarskie, szkolenie i praca. Wszystko w przeciągu kilku dni.

Ja, oderwana od dwudziestoletniego stażu za biurkiem, wpadłam w wir pracy na produkcji i to w systemie zmianowym. Od razu się w tym odnalazłam. Poznałam przy tym wielu innych Polaków z mojego miasta i okolic. Jeździłam do pracy wraz z czterema przyjaciółkami, auto prowadziłyśmy na zmianę. To znaczy, jeden tydzień ja, w drugim koleżanka, potem następna i tak w kółko. Zarobki nie były powalające, tym bardziej, że naszym formalnym pracodawcą była jednak agencja pracy, a nie konkretna firma.

Czesi od początku sprawiali wrażenie ospałych. Normalny tryb pracy Polaka to było dla nich prawdziwe wyzwanie. Bynajmniej nikt nie był z tego powodu szykanowany, ot, po prostu inna mentalność. Najgorzej, kiedy przełożony obwieścił, że jak będę wyrabiała normy, to dostanę premię. Praca niezbyt ciężka, ale monotonna. Współpracownicy odradzali mi tego, jednak ja, zachęcona obietnicą premii, dawałam radę. I co się okazało? Że zamiast premii, zobaczyłam podwyższona normę. I tak dwukrotnie. O nie, to było ponad moją naiwność. Czułam się zrobiona w „bambuko”, dlatego widząc, że za płotem po sąsiedzku buduje się zupełnie inna, nowa hala, wykazałam zainteresowanie powstającą konstrukcją. W srtróżówce dowiedziałam się nazwę.

Złożyłam internetową aplikację i dostałam się na rozmowę. Podstawy języka czeskiego już miałam za sobą, co wynikało z naturalnej konsekwencji codziennych kontaktów międzyludzkich. Papiery złożyłyśmy wszystkie z koleżankami, żeby w razie czego w dalszym ciągu pracować razem, w jednym zakładzie pracy i na jednej zmianie, ale w ostatniej chwili moje „przyjaciółki” stchórzyły. Stwierdziły, że niepewność jest gorsza od przewidywalnego, to znaczy, aktualnego pracodawcy. Ja zaryzykowałam.

Właściwie to stwierdziły, żebym najlepiej to ja została takim wytypowanym królikiem doświadczalnym, który ma relacjonować.

Okazało się, że przez pierwsze pół roku byłam jedyną Polką w zakładzie. Zaczęłam jeździć sama, bo zmiany – moje i koleżanek z poprzedniej firmy – „rozjechały się”. Podejmując każdorazowo nową pracę w Czechach, resetuje się ilość dni wolnych od pracy, na początek dostaje się 20, po dwóch latach 25. Tylko niektórzy pracodawcy kuszą na początek tymi 25-cioma. Obowiązuje też przy pierwszym podpisaniu nowej umowy trzymiesięczny okres próbny, czyli tak zwana „zkusebka”. Co to daje? Minimalną płacę oraz możliwość zakończenia pracy ze skutkiem natychmiastowym. Dla obu stron. Bez dodatkowych pytań i smrodu w papierach.

Moje koleżanki wraz z premią zaczęły zarabiać po przeliczeniu jakieś 4000 zł na rękę, podczas kiedy ja wyciągałam ledwo 2500 zł. Przez te trzy pierwsze miesiące. Nie było to budujące. Zaczęłam żałować podjętej wcześniej decyzji. Widziałam śmiech w oczach dotychczasowych koleżanek, mąż się na mnie złościł, że zamieniłam przysłowiową siekierkę na kijek. Cóż, ale byłam konsekwentna. Mam wyższe wykształcenie, więc rozglądałam się za czymś innym, bardziej lukratywnym i lepiej płatnym. Owszem, jeździłam na różne rozmowy, wcześniej umawiając się przez Internet. Czeskie portale są przepełnione ofertami pracy.

W Czechach nie ma bezrobocia, generują je przeważnie Romowie, żyjący z zasiłków, przy akceptacji całej reszty społeczeństwa. Rząd czeski na to stać, bo ma „duuużą” nadwyżkę budżetową. Nowych zakładów pracy wciąż u nich przybywa. Dlaczego? Bo mają stabilną sytuację gospodarczą (maksymalny podatek to 15%) oraz polityczną (nie mam pojęcia, kto jest u nich prezydentem, premierem, jaka jest partia rządząca, kto jest do niej w opozycji). U nich się nie politykuje, bo po prostu dzieje się dobrze. Oficjalnie się do tego przyznają, że są narodem ateistów. Jedna czeska parafia jest wielkości około dziesięciu naszych. Ale za to Wigilia czy Wielki Piątek to u nich święta oficjalne, wolne od pracy. A jak to wygląda u nas, w państwie z zadeklarowanymi ponad 90% katolikami? Sami to widzimy. Czasem myślę, że lepszy jest porządny ateista, niż falszywy katolik.

Ale wróćmy do mnie. Z rozmów o pracę nic dalej nie wynikało, bo gołym okiem było widać, że Polacy, owszem, są dla nich dobrzy na produkcję, ale na administracyjne stanowiska biurowe to już preferują swoich. Nie dawali mi tego odczuć, to tylko takie moje subiektywne spostrzeżenie. Zaczęłam zarabiać więcej i szlifowałam nieustannie język. Pojawiło się ogłoszenie, że jest nabór na stanowisko w dziale HR centrali mojej firmy. Zgłosiłam się i zaproszono mnie na rozmowę. Od razu musiałam napisać testy ze znajomości języków angielskiego i czeskiego oraz ogólnej wiedzy z zakresu europejskiego prawa zarządzania zasobami ludzkimi. Pytania nie były trudne, ale wszystkie w języku czeskim, dlatego 3/4 sukcesu tkwiło w poprawnym zrozumieniu, o co w ogóle chodzi w pytaniach testowych. Poczułam się jak na maturze, albo raczej egzaminie wstępnym na studia, ale zero stresu.

Potem wezwano mnie do drugiego etapu naboru na to stanowisko i wygrałam. Aktualnie jestem Senior Specialist HR z pensją podstawową 7000 zł na rękę. Do tego dochodzą premie kwartalne, trzynasta pensja i czternasta, kartki żywieniowe i częste wyjazdy integracyjne. Teraz na przykład do końca roku wprowadzili – po raz pierwszy od kiedy tutaj jestem – pracujące soboty dla chętnych. W sumie 10 sobót ekstra płatnych, generlanie dla produkcji, ale administracja też ma być. Plus obiad za 1 koronę.

Podobno popyt na auta produkowane w mojej firmie jest tak duży, że zwiększono plan o 10% i jeśli się go zrealizuje, to wszyscy pracownicy otrzymają dodatkowe 50% do pensji. Koreańczycy to bardzo rodzinny naród, a moi czescy współpracownicy są sympatyczni. Oprócz mnie jest tutaj jeszcze dwoje Polaków. To znaczy w biurze, bo na produkcji jest ich naprawdę wielu, co widać chociażby po przepełnionych darmowych autobusach z Polski lub rejestracjach SJZ, SCI, SWD, SPS i jeszcze kilku innych na parkingu. Do pracy jeżdżę z przyjemnością, mam tylko na rano, zaczynam w przedziale 5.30-8.30, to znaczy, w tym czasie muszę pojawić się w zakładzie i kończę osiem godzin od przyjścia. W ciągu dnia mam półgodzinną przerwę. Z czasu pracy nikt mnie nie rozlicza, nie mam żadnych norm. Kawa i przekąski za darmo. Plus szereg zniżek na atrakcje organizowane w Czechach.

Pracując w Czechach i mając małe dziecko można dostać tak zwane „materskie”, czyli 220 000 koron w ratach na dziecko i to bez względu na wysokość osiąganych dochodów. A jeśli ma się w Polsce przyznane „500+” to nie koliduje to ze sobą i można pobierać jedno i drugie. A odliczenia od podatku? Na przykład: na niepracującego małżonka lub z dochodem w Polsce poniżej 10 000 zł i trójkę dzieci (małe i uczące się do 24 roku życia). Razem = 9500zł rocznie. Na konto! Generalnie koszty życia u naszego sąsiada są wyższe, dlatego dobrze jest w Czechach zarabiać, ale mieszkać w Polsce. Tym bardziej powinniśmy z tego korzystać!

W razie nasuwających się pytań proszę o zadawanie pytań w komentarzach.

Autor: Anka Pisanka




NADCHODZĄCE WYDARZENIA

Organizujesz wydarzenie na terenie gminy? Daj znać na swierklany@gmail.com!
k4art

OSTATNIO KOMENTOWANE

  • Rodzic "Uczniow nawet gimnazjum nie wolno spuszczac z oka." Wypadek w szkole w Jankowicach. Rannego ucznia zabrał śmigłowiec LPR [2018-04-13 20:16:00]
  • Robert "Aplikacje są bardzo pomocne, ale co mają zrobić osoby, które nie posiadają w swoich rejonach zlokalizowanych czujników i tak naprawdę tylko swoim nosem mogą poczuć czy jest zanieczyszczenie powietrza. Mamy w ofercie czujnik smogu (SDL607) przeznaczony do pracy w domu: jest mały, posiada laserowy pomiar pyłu (taki się stosuje w wojewódzkich stacjach monitorowania powietrza). Dodatkowo posiada akumulatorek, który pozwala mu na całodzienną pracę. Czujnik weźmiesz ze sobą wszędzie: do pracy, do znajomych. W każdej chwili możesz sprawdzić jakie powietrze otacza Cię dokładnie w tym miejscu, w którym się znajdujesz. Przyrząd jest dokładny i czuły, bardzo szybko reaguje. Wystarczy, że dosłownie na chwilę otworzysz okno, żeby na wyświetlaczu OLED zaczęły się zmieniać wartości. Więcej na ten temat poniżej w linku: https://czujniki-smogu.pl/sklep/czujnik-smogu-pm2-5-pm10-sdl607-miernik-jakosci-powietrza-pylomierz/ Na naszym blogu znajdziecie również liczne porady antysmogowe oraz materiały związane z ochroną przed smogiem. Bardzo poczytne to: rośliny antysmogowe, czujniki smogu oraz jak wybrać oczyszczacz powietrza, żeby nie zrujnować sobie kieszeni. Zaprzeczamy twierdzeniu, że trzeba kupować bardzo drogie oczyszczacze. Zapraszam jeżeli ktoś więcej chce się dowiedzieć. Pozdrawiam, Robert [ https://czujniki-smogu.pl ]" Uruchomiono czujnik jakości powietrza [2018-01-31 02:19:00]
  • werka "Nie wiem co niektórzy od tego wójta chcą ? Panie Tomku tylko tak dalej - z Pana oczu to tylko samo dobro bije" 250 pieców wymieniono w ubiegłym roku w Świerklanach [2018-01-23 18:27:00]
  • EdwardKwaśny "25.09.2017 o godzinie 17:00 w małej sali OSP w Świerklanach odbędzie się spotkanie z Posłem na Sejm RP Czesławem Sobierajskim. Serdecznie zapraszam!" Przejazd korowodu dożynkowego Świerklany 2017 [2017-09-20 09:06:00]
  • adi "klupni sie w tyn tepy łeb" Ostra wymiana zdań z zaskakującym finałem [2017-04-18 16:31:00]
  • Ania Nowak "Miód gryczany jest świetny. Mój dziadek który miał kiedyś pasiekę mówił że to najzdrowszy gatunek miodu. Na wcinaj są dość wysokie ceny :/ troche taniej jest tu: https://www.sloikmiodu.pl/miod-gryczany" Rozsmakuj się w miodzie gryczanym i zadbaj o swoje zdrowie [2017-04-13 17:01:00]
SPORT
Wyniki turnieju „Gramy dla Piotrusia”
  

W minioną sobotę tj. 14 stycznia odbył się turniej piłki nożnej „Gramy dla Piotrusia”. 1 miejsce zajęła drużyna GKS Pierwszy Chwałowice, 2 miejsce MAD MICK 6 Katowice, 3 miejsce Wiśniówka Świerklany

Świerklany MTB maraton Marklowice 2016
  

To był dość szalony pomysł – zorganizowanie maratonu MTB w Świerklanach i Marklowicach. Ale mając do dyspozycji tak fantastyczne tereny do uprawiania MTB (mimo braku gór), uznaliśmy, że trzeba się tym podzielić z innymi maniakami tego pięknego sportu, a dodatkowo zachęcić tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z rowerem.

Sąsiedzki bieg na Dzień Dziecka
  

Aż 343 biegaczy wzięło udział w Biegu Integracyjnym pn. „Biegaj z nami sąsiadami”, organizowanym przez SP nr 1 im. Ludwika Holesza oraz Gminny Ośrodek Kultury i Rekreacji, pod honorowym patronatem Wójta Gminy Świerklany i Starosty Rybnickiego.

EDUKACJA
Uczniowie ze Świerklan pomagają mieszkańcom gminy
  

W Szkole Podstawowej nr 1 im. Ludwika Holesza w Świerklanach działa koło PCK. W tym roku szkolnym pozyskało nowych członków, uczniów klas pierwszych i piątych. Już w pierwszym semestrze młodzi wolontariusze zrealizowali wiele zadań.

Konkurs filmowy z matematyką dla uczniów klas IV-VII
  

Do uczniów klas IV-VII szkół podstawowych z terenu Gminy Świerklany skierowany jest konkurs filmowy, którego organizatorem jest SP nr 1 im. L. Holesza w Świerklanach wraz ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Szkoły Podstawowej nr 1 im. Ludwika Holesza w Świerklanach „Inicjatywa”.

Szlachetna Paczka w SP Jankowice
  

Samorząd Uczniowski nie zaniedbał szkolnej tradycji i również w tym roku przyłączył się do akcji „Szlachetna Paczka”. W miniony „weekend cudów” zawieźliśmy podarunki dla rodziny z Niewiadomia.

Jankowice i Rybnik razem na wymianie w Niemczech
  

Dwunastoosobowa grupa z Gimnazjum im. Księdza Walentego w Jankowicach w towarzystwie uczniów z rybnickiego Gimnazjum Mistrzostwa Sportowego wyruszyła w podróż do szkoły partnerskiej IGS Göttingen (Getynga).

Świerklany